sobota, 14 marca 2009

Jak fortepian bez klawiszy...

tak rower samotnie tkwi na ulicy z wytęsknieniem czekając na swego rowerzystę. Marzą mu się dalekie podróże w błocie i deszczu... a tu nic tylko te spaliny, asfalt i chodniki... ;)

Stara dobra kolarka z ulicy Kasprowicza
Damka z Kleczewskiej
A tu Pan Rowerek objuczony sakwami z podwórka przy Górskiego(na tyłach Chmielnej)
I wreszcie ferajna ze Złotych Tarasów w samym centrum.
A tu mały romans....
Szykowny sam w sobie, prawda?
Pozdrawia kolorowa siódemka z Warszawy :)

Summary: Like a piano without the keys - bicycles without cyclist. They are waiting, ang dreaming about long trips in mud and rain.

13 komentarze:

meteor2017 pisze...

A ten niebiewski to chyba jakiś elekstryczny ;-)

Hmmm, raczej jak fortepian bez pianisty... bez klawiszy, to gdyby koła nie miał, szprych, albo powietrza w dętkach ;-P

lavinka pisze...

Jednak rower i rowerzystę traktuję jako całość. Jeden bez drugiego jakoś dziwnie wyglądają ;)

Niebieski faktyczni z jakimś wspomaganiem ;)

meteor2017 pisze...

A na tyłach Chmielnej jest chmielowe wspomaganie na schodkach ;-P

veloman pisze...

Podoba mi się żółta kolarka z Kasprowicza z wyprostowana kierą i ocieplaczem na rurze.

lavinka pisze...

Przeczytałam: "żółta koparka" ;)

veloman pisze...

Ach, te żółte koparki. Twoja słabość do nich jest zaraźliwa. Teraz, ilekroć żółci się przy drodze, posyłam koparce całusa ;-)

lavinka pisze...

:)))

meteor2017 pisze...

Buzi koparce w łychę? ;->

rmikke pisze...

To nie romans, to mezalians :)

meteor2017 pisze...

Ciekaw jestem jak wyglądać będą małe rowerki :->

veloman pisze...

Ja wiem, że wiosennie zaczyna wszystko grać, ale bez rozbuchanych fantazji proszę! Buziak to za mało, aby pojawiła się na asfalcie cyklokoparka ;-)

lavinka pisze...

Głodnemu chleb na myśli? ;)

veloman pisze...

Na przednówku zawsze głodno :-)