poniedziałek, 18 października 2010

Czerwony płaszcz

... pantofle i dziecko na bagażniku. Czyli jesień na bielańskich ścieżkach rowerowych :)

8 komentarze:

wildrose pisze...

Chyba nie Lavinka, ale uroczo i podziwiam rowerzystke za odwage!

lavinka pisze...

lavinka foci z okna :)

veloman pisze...

Nigdy nie byłem wieziony na bagażniku rowerowym :-((

lavinka pisze...

Ja chyba też nie, w każdym razie nie pamiętam...

wave32 pisze...

Oprócz pozycji siedzącej była jeszcze stojąca. Na "składakach" tak się jeździło, głównie ze względu na nisko umieszczony bagażnik :)
Ale to w zamierzchłych czasach, kiedy były Karaty i Wigry.
Pzdr!

lavinka pisze...

Ja tak nie jeździłam, ale faktycznie chłopcy cudawianki na składakach wyczyniali :)

szer. rez. inż. pisze...

Sen zimowy?
Jeszcze ktoś pomyśli, że nikt od połowy października w Warszawie nie jeździ, czyli że żadna infrastruktura rowerowa nie jest potrzebna, a w zimę "ścieżek" rowerowych odśnieżać nie ma po co...
Powinna tu być propaganda, że jest nas więcej niż w rzeczywistości, nie mniej...

lavinka pisze...

Nie tyle en, co zarobienie i wyjazdy weekendowe za miasto. Na domiar złego w weekend popsuł się aparat, więc chwilowo jestem skazana na pocztówki z zewnątrz.