Dzięki rowerowej pocztówce od Rafała Ratyńskiego możemy wirtualnie obejrzeć warszawski streetart z bliskiej Woli, czyli ulicy Ogrodowej, gdzie zresztą w dzieciństwie wychowała się moja babcia. Może to nawet szczyt kamienicy, w której mieszkała?
Polecam malowidło obejrzeć na żywo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na murach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na murach. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 lutego 2018
piątek, 18 września 2009
środa, 3 czerwca 2009
Podwodni rowerzysci...
Czas na opowieść o pechu lavinkowym tyczącym się wypraw rowerowych. Otóż w sezonie letnim każda rowerowa wyprawa lavinki kończy się.... burzą i silnymi opadami deszczu. Tym razem był mały bonus, tj. gradobicie.











Rowerzystka podwodna przed wodowaniem na koniczynowej łączce wygląda tak. Za plecami granatowe niebo zwiastujące burzę.
A rowerzyści podwodni wyglądają tak:
A po zwodowaniu tak:
Czas się otrzepać i jechać dalej ;)
piątek, 13 marca 2009
Żyrardów Cycle Chic
Zacznę od początku - mieszkam w Żyrardowie... tak, tak, codziennie dojeżdżam pociągiem do pracy do Warszawy. Nie chciałem zakładać kolejnego bloga, stąd p[omysł nowej kategorii na WCC - Żyrardów Cycle Chic. Może Żyrardów nie leży w granicach Warszawy, ale jest z nią mocno powiązany, na przykład do centrum Warszawy jadę pół godziny, czyli krócej niż niektórzy mieszkańcy stolicy. Tak jak ja, wielu mieszkańców Żyrardowa podróżuje rano pociągiem do pracy, do szkoły do Warszawy, w drugą stronę można w weekend przyjechać pospacerować po żyrardowskiej osadzie fabrycznej, po lesie, pojeździć po okolicach rowerem.
Rowerzyści z Żyrardowa już pojawiali się na blogu (link1, link2), były również zdjęcia z wycieczek po okolicy (link1, link2, link3, link4).
Po przydługim wstępie, przejdę wreszcie do konkretów - w poniedziałem zwolniłem się dużo wcześniej z pracy, by pozałatwiać trochę spraw. Wróciłem do Żyrardowa, na rynku zrobiłem zakupy, a po drodze do domu ufociłem kilkoro rowerzystów, a potem... odbiłem się od drzwi, bo zapomniałem przełożyć klucz do plecaka. W ten sposób szlag trafił wszystkie plany, bo potrzebne dokumenty były w domu. W ten sposób miałem sporo czasu by się powłóczyć po mieście i porobić zdjęcia rowerzystom... niestety popełniłem błąd z tymi zakupami, bo teraz miałem ciężki plecak.
Na pierwszego rowerzystę natknąłem się jeszcze idąc peronem, przemknął kładką nad torami.

Tutaj nawet słodycze są szykowne!







A co to za machina???
mikke podpowiada: to jest chiński rower elektryczny.

Wiecie co? Do tej pory miałem wrażenie, że w Żyrardowie spotykam więcej rowerzystów niż w Warszawie (nawet biorąc pod uwagę tylko okolice ścieżek rowerowych i innych miejsc przez cyklistów uczęszczanych). Idąc rano na pociąg, czyli w ciągu piętnastu minut mijałem 3-10 rowerzystów (niezależnie od pogody). I teraz to się potwierdziło. Na zdjęciach mam około czterdziestki rowerzystów, a przemknęła obok mnie jeszcze co najmniej dwudziestka (a może nawet druga czterdziestka). Zobaczymy jak wypadnie porównanie w miesiące ciepłe)





Większość rowerzystów, to starsze pokolenia. Ci jeździli głównie asfaltem, zresztą tak jak ja. Pożyrardowskich ulicach całkiem przyjemnie się jeździ, z wyjątkiem tylko kilku najruchliwszych(ale zwykle da się ominąć je jakąś boczną uliczką). Natomiast z tego co zauważyłem, młodzież częściej jeździ chodnikami. A zatem na pytanie czy ścieżki rowerowe są w Żyrardowie potrzebne, odpowiedź brzmi "tak, dla młodzieży", pod warunkiem że nie będzie to oznaczało zakazu jazdy ulicą dla wszystkich cyklistów.



Przykład parkowania pod supermarketem.

Niewiele zostało z rowerowej wyklejki. Nieczytelny już napis brzmiał "Gienio dogina na rowerze marki Maselina".

Zmeczony spacerem, zakupiłem chleb i udałem się do parku pokarmić kaczki i gołębie. Zresztą nie tylko ja. A tymczasem alejkami przemykali rowerzyści.


A teraz wiadomość z ostatniej chwili - powstała koncepcja budowy ścieżek rowerowych na terenie Żyrardowa. Trzeba przyznać że wygląda imponująco.

A wszystkie więcej zdjęć rowerzystów, których spotkałem na spacerze, znajdziecie w galerii na Picasie.
Summary: I have created new tag - Żyrardów Cycle Chic, for pictures of cyclists from my hometown. I work in Warsaw, but I live in Żyrardów, and I' meeting cyclist more often here than in Warsaw. More monday Żyrardów cyclist on Picasa Gallery.
The last image is project of bicycle paths network in Żyrardów (blue - existing paths, purple - planned for 2009).
Rowerzyści z Żyrardowa już pojawiali się na blogu (link1, link2), były również zdjęcia z wycieczek po okolicy (link1, link2, link3, link4).
Po przydługim wstępie, przejdę wreszcie do konkretów - w poniedziałem zwolniłem się dużo wcześniej z pracy, by pozałatwiać trochę spraw. Wróciłem do Żyrardowa, na rynku zrobiłem zakupy, a po drodze do domu ufociłem kilkoro rowerzystów, a potem... odbiłem się od drzwi, bo zapomniałem przełożyć klucz do plecaka. W ten sposób szlag trafił wszystkie plany, bo potrzebne dokumenty były w domu. W ten sposób miałem sporo czasu by się powłóczyć po mieście i porobić zdjęcia rowerzystom... niestety popełniłem błąd z tymi zakupami, bo teraz miałem ciężki plecak.
Na pierwszego rowerzystę natknąłem się jeszcze idąc peronem, przemknął kładką nad torami.
Tutaj nawet słodycze są szykowne!
A co to za machina???
mikke podpowiada: to jest chiński rower elektryczny.
Wiecie co? Do tej pory miałem wrażenie, że w Żyrardowie spotykam więcej rowerzystów niż w Warszawie (nawet biorąc pod uwagę tylko okolice ścieżek rowerowych i innych miejsc przez cyklistów uczęszczanych). Idąc rano na pociąg, czyli w ciągu piętnastu minut mijałem 3-10 rowerzystów (niezależnie od pogody). I teraz to się potwierdziło. Na zdjęciach mam około czterdziestki rowerzystów, a przemknęła obok mnie jeszcze co najmniej dwudziestka (a może nawet druga czterdziestka). Zobaczymy jak wypadnie porównanie w miesiące ciepłe)
Większość rowerzystów, to starsze pokolenia. Ci jeździli głównie asfaltem, zresztą tak jak ja. Pożyrardowskich ulicach całkiem przyjemnie się jeździ, z wyjątkiem tylko kilku najruchliwszych(ale zwykle da się ominąć je jakąś boczną uliczką). Natomiast z tego co zauważyłem, młodzież częściej jeździ chodnikami. A zatem na pytanie czy ścieżki rowerowe są w Żyrardowie potrzebne, odpowiedź brzmi "tak, dla młodzieży", pod warunkiem że nie będzie to oznaczało zakazu jazdy ulicą dla wszystkich cyklistów.
Przykład parkowania pod supermarketem.
Niewiele zostało z rowerowej wyklejki. Nieczytelny już napis brzmiał "Gienio dogina na rowerze marki Maselina".
Zmeczony spacerem, zakupiłem chleb i udałem się do parku pokarmić kaczki i gołębie. Zresztą nie tylko ja. A tymczasem alejkami przemykali rowerzyści.
A teraz wiadomość z ostatniej chwili - powstała koncepcja budowy ścieżek rowerowych na terenie Żyrardowa. Trzeba przyznać że wygląda imponująco.

A wszystkie więcej zdjęć rowerzystów, których spotkałem na spacerze, znajdziecie w galerii na Picasie.
Summary: I have created new tag - Żyrardów Cycle Chic, for pictures of cyclists from my hometown. I work in Warsaw, but I live in Żyrardów, and I' meeting cyclist more often here than in Warsaw. More monday Żyrardów cyclist on Picasa Gallery.
The last image is project of bicycle paths network in Żyrardów (blue - existing paths, purple - planned for 2009).
czwartek, 12 marca 2009
Pocztówka w kolorze pomarańczy
tukee: Posyłam Wam dwóch fajnych chłopaków w pomarańczowych przyodziewkach. Ten z prawej był bardzo rozmowny - odważniejszy /może dlatego, że w kasku/ :) Światło się zmieniło a my gadaliśmy w najlepsze. Powiedziałam mu o WCC, ciekawe czy zajrzy. W razie tak - pozdrawiam serdecznie i życzę bezpiecznych asfaltowych ścieżek rowerowych.

wujek To Mi: tę dziewczynę spotkałem pod Domami Centrum. Powietrze pełne spalin, mała zawartość tlenu, więc rowerzystka pełną piersią chwytała kolejne hausty powietrza.

A najlepiej strzeżony rower w Warszawie w najlepsze sobie parkuje pod czujnym okiem straży miejskiej. Co ciekawe, parkuje przy znaku "zakaz zatrzymywania się". A na latarni obok wisi zapinka do roweru, zatem to bezpieczne miejsce parkingowe jest wykorzystywane przez większą liczbę rowerzystów.

Tymczasem pod Poniatoszczakiem trwa ideologiczna dyskusja o wyższości roweru nad rowerem. Ostre koło (fixed gear) vs BMX.

Summary:
tukee has met two orange boys. They were chatting, even when traffic lights changed into green. Tukee mentioned about WCC... I wonder if they visit us.
uncle To Mi: I have met this girl in the center of the city, and the safest bicycle in Warsaw is still there... there's also lock for another bicycle on the street light. Under Poniatowski Bridge I have found graffiti - an ideological discussion, which bicycle is better (fixed gear vs BMX).
wujek To Mi: tę dziewczynę spotkałem pod Domami Centrum. Powietrze pełne spalin, mała zawartość tlenu, więc rowerzystka pełną piersią chwytała kolejne hausty powietrza.
A najlepiej strzeżony rower w Warszawie w najlepsze sobie parkuje pod czujnym okiem straży miejskiej. Co ciekawe, parkuje przy znaku "zakaz zatrzymywania się". A na latarni obok wisi zapinka do roweru, zatem to bezpieczne miejsce parkingowe jest wykorzystywane przez większą liczbę rowerzystów.
Tymczasem pod Poniatoszczakiem trwa ideologiczna dyskusja o wyższości roweru nad rowerem. Ostre koło (fixed gear) vs BMX.
Summary:
tukee has met two orange boys. They were chatting, even when traffic lights changed into green. Tukee mentioned about WCC... I wonder if they visit us.
uncle To Mi: I have met this girl in the center of the city, and the safest bicycle in Warsaw is still there... there's also lock for another bicycle on the street light. Under Poniatowski Bridge I have found graffiti - an ideological discussion, which bicycle is better (fixed gear vs BMX).
Subskrybuj:
Posty (Atom)