Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura rowerowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura rowerowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2014

365 dni z rowerem

Znacie Rowerzystkę Miejską? Ubiegły rok upłynął jej pod znakiem dwóch kółek bardziej niż kiedykolwiek. Cały rok, dzień w dzień, po Polsce i na całym świecie. Dziś wpadłam na wywiad z nią w gazecie, acz kibicowałam jej od czasu, gdy tylko odkryłam jej wyzwanie. Udało się i składam jej najszczersze gratulacje. Oraz postanawiam naśladować. Czy mi się uda? Nie wiem. Chwilowo mam ósmego stycznia przejechanych osiem dni, ale pogoda wiosenna, nie jest trudno. Zobaczymy co będzie, jak się ochłodzi. Moje poczynania tegoroczne można oglądać na blogu statystycznym, nie chcę tu śmiecić niewarszawskimi wycieczkami.

Dziś na zachętę zdjęcie z koniem:

poniedziałek, 8 lipca 2013

Ostre koło

Nie jestem pewna czy rower na zdjęciu to ostre czy zwyczajny, bo się nie przyglądałam dokładnie. Nie widać z tyłu śladu przerzutek, z przodu charakterystyczna krótka kierownica... nawet jeśli rower nie jest ostrzakiem, to próbuje go udawać. Skąd moje wątpliwości? Rower ma zwykłe pedały, co w przypadku ostrego oznacza szybką i gwałtowną kolizję przy hamowaniu. Bez nosków albo bez SPD (pedałów zatrzaskowych) jazda na czymś takich jest bardzo niebezpieczna. Dlaczego?


Żeby zrozumieć co jest niebezpiecznego w jeździe na ostrym kole oraz co zarazem częściowo nobilituje ten typ jazdy, trzeba sięgnąć nieco wstecz. Otóż historia ostrego koła zaczyna się u początków kolarstwa, specyficznego sportu dla odważnych (a właściwie u początku cyklizmu jako takiego, pierwsze rowery właśnie tak były zbudowane). Zawody odbywają się na wyprofilowanym torze, dyscyplin jest kilka, w zależności od kraju, w zależności od dystansu, wbrew pozorom jest to całkiem skomplikowane. Uczestnicy wyścigów rozwijają niesamowite prędkości i często ulegają niebezpiecznym wypadkom. Kolarstwo torowe jako dyscyplina jest bardzo stare, oficjalne mistrzostwa odbyły się jeszcze w XIX wieku. Jeden z takich torów kolarskich jest w Warszawie (tak tak) do dziś, ale niestety w kompletnej ruinie, choć "gmina" robi co może by obiekt zabezpieczyć - moim zdaniem o kilka lat za późno. Znajdziecie go po prawej stronie Wisły przy ulicy Podskarbińskiej i na pewnym rowerowym blogu. Więcej nowszych zdjęć u mnie na Warszavce.

Tor kolarski "Nowe Dynasy" znany też  jako Tor kolarki "Orzeł"  1972 r via Warszawa.pl

Do czego zmierzam? Przekładanie kolarstwa torowego na miejskie ulice to swoisty rodzaj hipsterstwa, a zarazem inna filozofia jazdy. Po pierwsze na ostrym kole trzeba nauczyć się jeździć. Chociażby dlatego, że rower ten przez specyfikę sztywnego połączenia piasty z zębatką nie ma tradycyjnych hamulców (co mniej hipstersy użytkownicy montują jednak przedni hamulec, przy dużej prędkości jest on jednak mało przydatny). Hamuje się nogami coraz wolniej kręcąc pedałami, stąd tak ważne ścisłe połączenie z nogami/butami. Jeśli używamy ostrego bez żadnego zabezpieczenia nóg, to lepiej nie jeździjmy szybciej niż 15 km/h, bo można się w ten sposób zabić. I mówię to bardzo serio. Ostre jest bardzo popularne wśród kurierów rowerowych, ponieważ rower jako taki jest praktycznie bezawaryjny. Zwyczajnie nie ma co się w nim psuć poza łańcuchem. Najczęściej podczas jazdy zawodzą hamulce i przerzutki. Ostre ich nie posiada, nie ma więc co rdzewieć np. w środku zimy. To dobry rower całoroczny. Co tam śnieżyca, co tam mrozy. Sam jedzie. Zaletą jest też waga, która oscyluje w granicach kilku kilogramów. Rower mego brata jestem w stanie unieść bez wysiłku jedną ręką i jeszcze nim pomachać ;)


Jedno jest pewne, nie można ostremu odmówić uroku. To z całą pewnością najładniejszy rower na świecie. Prosty, nieskomplikowany w budowie i bez bajerów. Tylko nigdy nim nie pojadę, życie mi jeszcze miłe ;)

niedziela, 24 marca 2013

Rowery w muzeum motoryzacji w Otrębusach

Wydawało by się, że nic nas już nie zaskoczy, w końcu pojechaliśmy obejrzeć stare samochody. Ale ledwo weszliśmy do prowizorycznej hali muzeum, oniemieliśmy z Meteorem z wrażenia. Rowery! Stare! Tyle ich! Wszędzie! W ogóle nie zwracaliśmy uwagi na samochody, tylko fociliśmy bicykle poupychane wysoko na ścianach.





 





































































































I mały bonus, wózki dziecięce i dla lal



Więcej fotek w TYM albumie.

poniedziałek, 29 października 2012

Reklama dźwignią handlu

Czyli reklamy na rowerach. Oby takich więcej, cudownie ożywiają miejski pejzaż. Dla ciekawskich, nie dostałam nic za reklamę owych przybytków, zwyczajnie przeszłam się spacerem Chmielną :)

czwartek, 26 kwietnia 2012

wtorek, 24 kwietnia 2012

Rowerem na kawę?

Czemu nie. Odpada problem z parkowaniem i płaceniem za nie. Czyż nie wygodniej podjechać rowerem niż tłuc się wozem? :)

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Osłonki na koła

Jakiś czas temu sfociłam rower zaparkowany w centrum Warszawy. Fotka wyszła średnia, ale za to pobawiłam się nią w pewnym przerabiaczu zdjęć on-line i wyszedł z tego niezły kolaż, którym się dzielę. Osłonka w kwiatuszki to jest to. Niestety mocowanie ich często jest słabe, moje się połamało i musiałam szybko z nich zrezygnować. Inna sprawa że moje nie były takie ładne :)

wtorek, 7 czerwca 2011

Początki damskiego rowerowania

... nie były łatwe. Czasem mam wrażenie, że to właśnie bicyklowi zawdzęczamy zamianę koszmarnych długich niewygodnych sukni w lżejsze wdzianka. Początkowo były to spodniospódnice, z czasem kobieta w spodniach już nikogo nie dziwiła. Były pewne próby na początku dostosowania bicykli do sukni... ale sami zobaczcie. Czy to jest wygodne??? :) Rysunek wykonano w 1888 roku. Via NYLP


sobota, 7 maja 2011

Bicykl historycznie

Zmieniamy epokę i przenosimy się wiele lat wstecz do czasów, gdy jazda na rowerze nie była czymś oczywistym, ale już dostrzegano jej pozytywy. Tutaj rower na służbie.

Zaczynamy od rysunku z 1896 roku przedstawiającego rosyjskiego oficera wojsk telegraficznych (telegraf to taki prototyp komórki ;)


Poniżej policjanci amerykańscy z 1915 r. via NYPL


A tutaj amerykański korpus rowerowy z 1900 roku via NYPL

wtorek, 19 kwietnia 2011

Rowerek w sweterku

W samym centrum Warszawy można podziwiać nowe dzieło znanej artystki od ubierania różnych rzeczy w szydełkowe sweterki. Drzewa, byki, a teraz rower. :)









środa, 6 kwietnia 2011

Cykliści: sympatycy, pasjonaci, mistrzowie

Zapraszam rowerzystów i nierowerzystów na wystawę w Domu spotkań z Historią.

Znajdziecie na niej wiele zdjęć z czasów raczkującego cyklizmu, który w swych początkach wzbudzał wiele kontrowersji, zwłaszcza moralnych (kobieta na rowerze nie miała lekko). Ale będą też zdjęcia z czasów rozkwitu, pierwszych wyścigów, wreszcie rowery u schyłku lat 80 dwudziestego wieku.


poniedziałek, 14 marca 2011

Historie z rowerem w tle

Nowy blog rowerowy, tym razem z przysłowiami, cytatami i innymi rowerowymi tekstami :)


Zwykły rower jest pojazdem napędzanym siłą mięśni.
Rower jadący pod górę jest pojazdem napędzanym siłą woli.

sobota, 24 lipca 2010

Warszawa Rowerowa

Częściej aktualizowana niż nasz blog, więc koniecznie zapraszam wpadać tam jak najczęściej i wspierć komentarzami! :D

WARSZAWA ROWEROWA

środa, 10 marca 2010

Koszalin Cycle Chic

Z przyjemnością zawiadamiam,że sezon rowerowy rozppoczynamy powstaniem nowego bloga rowerowego - z nadmorskiego Koszalina.

Jego autor był niedawno w Warszawie i podesłał nam pocztówkę, za co jesteśmy bardzo wdzięczni (w natłoku różnych spraw i morderczego nowego hobby trochę zapuściliśmy ten blog).





środa, 20 stycznia 2010

Tytus, Romek i A'Tomek

Sięgnąłem ostatnio po jeden z moich ulubionych komiksów, a tam... Tytus na rowerze. W Księdze XVI, gdzie pracował jako goniec (dziś powiedzielibyśmy kurier rowerowy) w gazecie Trele-Morele. trafił nawet na stronę tytułową książeczki.



Kiedy indziej, rower był istotnym elementem akcji odbicia Tytusa fotografowi.



Zaś w Księdze I, chłopcy założyli... tor rowerowy z wypożyczalnią i nauką jazdy na rowerze.


piątek, 13 listopada 2009

Wielkie Liczenie Rowerzystów

Rozpoczęła się wielka akcja liczenia rowerzystów. Nie zależnie od stylu jazdy, wieku, płci zapraszamy wszystkich do wypełnienia ankiety mającej określić w przybliżeniu ilu nas jest!

Cel czysto społeczny, nie komercyjny. Pokażmy innym ilu nas jest. Samo wypełnienie ankiety jest anonimowe i nie zajmuje więcej niż 60 sekund.

10 000, 25 000, 150 000? A może więcej niż milion? To się okaże, oby jak najwięcej!

Prosimy przekazać link do ankiety wszystkim swoim znajomym, zamieścić na swoich blogach, w opisach na GG, Śledziku na Naszej Klasie (wreszcie się do czegoś przyda ;), podpisach na forach internetowych.

Link do ankiety - wypełnij i podaj go jak największej ilości rowerzystów.

Ankietka krótka, anonimowa, nie trzeba podawać e-maila.



A poza tym jeździmy, jeździmy, tylko za szybko uciekamy i nas focić nie można ;)

Rowerzystka przyłapana niedaleko od Żyrafy na Woli.