Pokazywanie postów oznaczonych etykietą velohistoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą velohistoria. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 czerwca 2014
Tramwaj dla rowerzystów
Rowerowy szał spowodował, że zaproponowano wprowadzenie specjalnego wagonu tramwajowego dla cyklistów (koniec XIX wieku) ;)
poniedziałek, 8 lipca 2013
Ostre koło
Nie jestem pewna czy rower na zdjęciu to ostre czy zwyczajny, bo się nie przyglądałam dokładnie. Nie widać z tyłu śladu przerzutek, z przodu charakterystyczna krótka kierownica... nawet jeśli rower nie jest ostrzakiem, to próbuje go udawać. Skąd moje wątpliwości? Rower ma zwykłe pedały, co w przypadku ostrego oznacza szybką i gwałtowną kolizję przy hamowaniu. Bez nosków albo bez SPD (pedałów zatrzaskowych) jazda na czymś takich jest bardzo niebezpieczna. Dlaczego?
Żeby zrozumieć co jest niebezpiecznego w jeździe na ostrym kole oraz co zarazem częściowo nobilituje ten typ jazdy, trzeba sięgnąć nieco wstecz. Otóż historia ostrego koła zaczyna się u początków kolarstwa, specyficznego sportu dla odważnych (a właściwie u początku cyklizmu jako takiego, pierwsze rowery właśnie tak były zbudowane). Zawody odbywają się na wyprofilowanym torze, dyscyplin jest kilka, w zależności od kraju, w zależności od dystansu, wbrew pozorom jest to całkiem skomplikowane. Uczestnicy wyścigów rozwijają niesamowite prędkości i często ulegają niebezpiecznym wypadkom. Kolarstwo torowe jako dyscyplina jest bardzo stare, oficjalne mistrzostwa odbyły się jeszcze w XIX wieku. Jeden z takich torów kolarskich jest w Warszawie (tak tak) do dziś, ale niestety w kompletnej ruinie, choć "gmina" robi co może by obiekt zabezpieczyć - moim zdaniem o kilka lat za późno. Znajdziecie go po prawej stronie Wisły przy ulicy Podskarbińskiej i na pewnym rowerowym blogu. Więcej nowszych zdjęć u mnie na Warszavce.
Do czego zmierzam? Przekładanie kolarstwa torowego na miejskie ulice to swoisty rodzaj hipsterstwa, a zarazem inna filozofia jazdy. Po pierwsze na ostrym kole trzeba nauczyć się jeździć. Chociażby dlatego, że rower ten przez specyfikę sztywnego połączenia piasty z zębatką nie ma tradycyjnych hamulców (co mniej hipstersy użytkownicy montują jednak przedni hamulec, przy dużej prędkości jest on jednak mało przydatny). Hamuje się nogami coraz wolniej kręcąc pedałami, stąd tak ważne ścisłe połączenie z nogami/butami. Jeśli używamy ostrego bez żadnego zabezpieczenia nóg, to lepiej nie jeździjmy szybciej niż 15 km/h, bo można się w ten sposób zabić. I mówię to bardzo serio. Ostre jest bardzo popularne wśród kurierów rowerowych, ponieważ rower jako taki jest praktycznie bezawaryjny. Zwyczajnie nie ma co się w nim psuć poza łańcuchem. Najczęściej podczas jazdy zawodzą hamulce i przerzutki. Ostre ich nie posiada, nie ma więc co rdzewieć np. w środku zimy. To dobry rower całoroczny. Co tam śnieżyca, co tam mrozy. Sam jedzie. Zaletą jest też waga, która oscyluje w granicach kilku kilogramów. Rower mego brata jestem w stanie unieść bez wysiłku jedną ręką i jeszcze nim pomachać ;)
Jedno jest pewne, nie można ostremu odmówić uroku. To z całą pewnością najładniejszy rower na świecie. Prosty, nieskomplikowany w budowie i bez bajerów. Tylko nigdy nim nie pojadę, życie mi jeszcze miłe ;)
Żeby zrozumieć co jest niebezpiecznego w jeździe na ostrym kole oraz co zarazem częściowo nobilituje ten typ jazdy, trzeba sięgnąć nieco wstecz. Otóż historia ostrego koła zaczyna się u początków kolarstwa, specyficznego sportu dla odważnych (a właściwie u początku cyklizmu jako takiego, pierwsze rowery właśnie tak były zbudowane). Zawody odbywają się na wyprofilowanym torze, dyscyplin jest kilka, w zależności od kraju, w zależności od dystansu, wbrew pozorom jest to całkiem skomplikowane. Uczestnicy wyścigów rozwijają niesamowite prędkości i często ulegają niebezpiecznym wypadkom. Kolarstwo torowe jako dyscyplina jest bardzo stare, oficjalne mistrzostwa odbyły się jeszcze w XIX wieku. Jeden z takich torów kolarskich jest w Warszawie (tak tak) do dziś, ale niestety w kompletnej ruinie, choć "gmina" robi co może by obiekt zabezpieczyć - moim zdaniem o kilka lat za późno. Znajdziecie go po prawej stronie Wisły przy ulicy Podskarbińskiej i na pewnym rowerowym blogu. Więcej nowszych zdjęć u mnie na Warszavce.
Tor kolarski "Nowe Dynasy" znany też jako Tor kolarki "Orzeł" 1972 r via Warszawa.pl
Do czego zmierzam? Przekładanie kolarstwa torowego na miejskie ulice to swoisty rodzaj hipsterstwa, a zarazem inna filozofia jazdy. Po pierwsze na ostrym kole trzeba nauczyć się jeździć. Chociażby dlatego, że rower ten przez specyfikę sztywnego połączenia piasty z zębatką nie ma tradycyjnych hamulców (co mniej hipstersy użytkownicy montują jednak przedni hamulec, przy dużej prędkości jest on jednak mało przydatny). Hamuje się nogami coraz wolniej kręcąc pedałami, stąd tak ważne ścisłe połączenie z nogami/butami. Jeśli używamy ostrego bez żadnego zabezpieczenia nóg, to lepiej nie jeździjmy szybciej niż 15 km/h, bo można się w ten sposób zabić. I mówię to bardzo serio. Ostre jest bardzo popularne wśród kurierów rowerowych, ponieważ rower jako taki jest praktycznie bezawaryjny. Zwyczajnie nie ma co się w nim psuć poza łańcuchem. Najczęściej podczas jazdy zawodzą hamulce i przerzutki. Ostre ich nie posiada, nie ma więc co rdzewieć np. w środku zimy. To dobry rower całoroczny. Co tam śnieżyca, co tam mrozy. Sam jedzie. Zaletą jest też waga, która oscyluje w granicach kilku kilogramów. Rower mego brata jestem w stanie unieść bez wysiłku jedną ręką i jeszcze nim pomachać ;)
via Wikimedia
Jedno jest pewne, nie można ostremu odmówić uroku. To z całą pewnością najładniejszy rower na świecie. Prosty, nieskomplikowany w budowie i bez bajerów. Tylko nigdy nim nie pojadę, życie mi jeszcze miłe ;)
niedziela, 24 marca 2013
Rowery w muzeum motoryzacji w Otrębusach
Wydawało by się, że nic nas już nie zaskoczy, w końcu pojechaliśmy obejrzeć stare samochody. Ale ledwo weszliśmy do prowizorycznej hali muzeum, oniemieliśmy z Meteorem z wrażenia. Rowery! Stare! Tyle ich! Wszędzie! W ogóle nie zwracaliśmy uwagi na samochody, tylko fociliśmy bicykle poupychane wysoko na ścianach.
I mały bonus, wózki dziecięce i dla lal
Więcej fotek w TYM albumie.
I mały bonus, wózki dziecięce i dla lal
Więcej fotek w TYM albumie.
czwartek, 5 lipca 2012
Marynarski Cycle Dude
Retro fotka oczywiście pozowana, pan Wasilij Nitoczka (1905) chyba trochę za duży do tego roweru ale trzyma się dzielnie! ;)
środa, 13 czerwca 2012
Retro panowie w kapeluszach
Ostatnio w Lublinie dokonano cudownego odkrycia, otóż odnalazły się szklane negatywny sprzed wojny... gdzieś schowane na strychu. A wśród nich fotka plenerowa trójki młodych ludzi na rowerach zapewne turystycznych.
Więcej fotek retro, acz już bez rowerów, można obejrzeć w albumie na fb.
Więcej fotek retro, acz już bez rowerów, można obejrzeć w albumie na fb.
niedziela, 4 marca 2012
Rowerem na wycieczki i do pracy
Kolejna z cyklu retro niedziela, dziś cofamy się do 1963 roku i otwieramy popularne czasopismo warszawskie - Stolica. A tam jakże na czasie artykuł. Przypadkiem nawet ceny pasują do współczesnych realiów ;)

Na tej samej stronie jest też informacja o nadejściu wiosny w Rzemieślniczym Domu Towarowym przy Kruczej, zatem możemy się od razu zaopatrzyć w wiosenne ciuchy na rower. :)

Na tej samej stronie jest też informacja o nadejściu wiosny w Rzemieślniczym Domu Towarowym przy Kruczej, zatem możemy się od razu zaopatrzyć w wiosenne ciuchy na rower. :)
poniedziałek, 6 lutego 2012
Piegowata retro dziewczynka
Czyli kolejna retro niedziela na Warsaw Cycle Chic. Oto zdjęcie córki rosyjskiego ambasadora w USA, w czasach przedwojennych. Via Shorpy
Helen Marye w 1915.

Helen Marye w 1915.

piątek, 23 grudnia 2011
Dla miłośników retro stylu
Dziś trafiłam na ciekawą stronę ze starymi zdjęciami. Rowerzystów nie ma tam dużo, ale odnajdziecie tam dużo historycznych zdjęć Polaków w Polsce i na obczyźnie.
A poniżej: 1923, Polska. 23-letni Józef Wojtalewicz w odświętnym stroju (via)
A poniżej: 1923, Polska. 23-letni Józef Wojtalewicz w odświętnym stroju (via)
niedziela, 13 listopada 2011
Retroniedziela
Postanowilam raz na jakiś czas wrzucać retrofotkę z rowerem, których dzięki Wariagowi mam całą masę. Zdobyte na stronach rosyjskich.
Poniżej, foto z 1912 roku.
Poniżej, foto z 1912 roku.
niedziela, 6 listopada 2011
Marsowe Pole
Wariag: Piotrogród 1916. Parada rowerowa na Marsowym Polu (tym słynnym, z powstania dekabrystów).
czwartek, 2 czerwca 2011
Retro Cyle Chic
Ostatnio częściej wrzucam zdjęcia historyczne, głównie dzięki Wariagowi, który wynajduje stare fotografie na portalach i forach rosyjskich. Niedawno wygrzebał mi zdjęcie pary na rowerze. Tym bardziej fajne, że niedawno gościliśmy współczesną parę od Maggi.
sobota, 21 maja 2011
Pocztówka rowerowa od Roberta
środa, 6 kwietnia 2011
Cykliści: sympatycy, pasjonaci, mistrzowie
Zapraszam rowerzystów i nierowerzystów na wystawę w Domu spotkań z Historią.
Znajdziecie na niej wiele zdjęć z czasów raczkującego cyklizmu, który w swych początkach wzbudzał wiele kontrowersji, zwłaszcza moralnych (kobieta na rowerze nie miała lekko). Ale będą też zdjęcia z czasów rozkwitu, pierwszych wyścigów, wreszcie rowery u schyłku lat 80 dwudziestego wieku.
poniedziałek, 14 marca 2011
Historie z rowerem w tle
Nowy blog rowerowy, tym razem z przysłowiami, cytatami i innymi rowerowymi tekstami :)
Zwykły rower jest pojazdem napędzanym siłą mięśni.
Rower jadący pod górę jest pojazdem napędzanym siłą woli.
wtorek, 1 marca 2011
Warszawa 1939
wtorek, 28 grudnia 2010
W ogrodzie Pałacu Sobańskich...
...w Alejach Ujazdowskich, dzieci Feliksa i Zofii z Kwileckich Sobańskich, Od lewej: Maria, Ludwika, Róża, Gabriela, Michał, Henryk. Zdjęcie zrobione ok. r.1928.
Fot. Ze zbiorów Michała Sobańskiego

Fotkę zrobiłam komórką na wystawie na skwerze przy Karowej. W zasadzie nie powinnam go publikować, ale jest takie cycle chic i cycle kid przy okazji, że nie mogłam się powstrzymać :)
Fot. Ze zbiorów Michała Sobańskiego

Fotkę zrobiłam komórką na wystawie na skwerze przy Karowej. W zasadzie nie powinnam go publikować, ale jest takie cycle chic i cycle kid przy okazji, że nie mogłam się powstrzymać :)
wtorek, 7 grudnia 2010
Cykliści, kolarze, rowerzyści. O historii środowisk rowerowych
Dom Spotkań z Historią i Ośrodek KARTA zapraszają na promocję książki CYKLIŚCI: 10 grudnia (piątek) 2010, godz. 18.00, DSH, ul. Karowa 20 w Warszawie. Wstęp wolny.
Pierwsi cykliści pojawili się na ziemiach polskich w latach 60. XIX wieku. Rowery najszybciej dotarły do Warszawy – w 1866 na ulice wyjechał trzykołowy trycykl; rok później drewniany welocyped bez łańcucha i hamulców, a w 1885 – angielski bicykl z gumowymi obręczami na kołach, z których jedno było większe od drugiego. Warszawskim cyklistom poświęcony jest album Cykliści. O nim i o historii środowisk rowerowych mówić będą Stanisław Baltazar Brukalski (Stowarzyszenie Żoliborzan), Robert Gawkowski (Muzeum UW), Wojciech Kaszuba (Masa Krytyczna), Mirosław Sobek (WTC), Dominik Szmajda ("Afryka Nowaka"). Spotkanie prowadzi Aleksandra Janiszewska (Ośrodek KARTA). W programie projekcja kroniki z 1951 poświęconej wyścigowi listonoszy.

Album „Cykliści” – rewelacyjne archiwalne fotografie
od 2 połowy XIX wieku po 1939 rok
Album „CYKLIŚCI” prezentuje zdjęcia pochodzące w większości z kolekcji Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. Podzielony jest na trzy rozdziały: „Pasjonaci”, „Profesjonaliści” i „Warszawskie Towarzystwo Cyklistów”. Prezentuje mistrzów i sympatyków sportu rowerowego (m.in . Wacława Kłopotowskiego – torowego i motocyklowego mistrza Warszawy i Kazimierza Nowaka, podróżnika, który w latach 1931–39, samotnie przemierzył Afrykę na rowerze), scenki z wyścigów i wycieczek, rysunki z przedwojennych periodyków. Zawiera informacje o początkach sportów rowerowych, ilustrowane opowieści o oryginalnych wynalazkach, m.in . o trycyklu-drukarzu i cyklistycznych przygodach Marii Skłodowskiej.
Pierwsi cykliści pojawili się na ziemiach polskich w latach 60. XIX wieku. Rowery najszybciej dotarły do Warszawy – w 1866 na ulice wyjechał trzykołowy trycykl; rok później drewniany welocyped bez łańcucha i hamulców, a w 1885 – angielski bicykl z gumowymi obręczami na kołach, z których jedno było większe od drugiego. Warszawskim cyklistom poświęcony jest album Cykliści. O nim i o historii środowisk rowerowych mówić będą Stanisław Baltazar Brukalski (Stowarzyszenie Żoliborzan), Robert Gawkowski (Muzeum UW), Wojciech Kaszuba (Masa Krytyczna), Mirosław Sobek (WTC), Dominik Szmajda ("Afryka Nowaka"). Spotkanie prowadzi Aleksandra Janiszewska (Ośrodek KARTA). W programie projekcja kroniki z 1951 poświęconej wyścigowi listonoszy.

Album „Cykliści” – rewelacyjne archiwalne fotografie
od 2 połowy XIX wieku po 1939 rok
Album „CYKLIŚCI” prezentuje zdjęcia pochodzące w większości z kolekcji Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. Podzielony jest na trzy rozdziały: „Pasjonaci”, „Profesjonaliści” i „Warszawskie Towarzystwo Cyklistów”. Prezentuje mistrzów i sympatyków sportu rowerowego (m.in . Wacława Kłopotowskiego – torowego i motocyklowego mistrza Warszawy i Kazimierza Nowaka, podróżnika, który w latach 1931–39, samotnie przemierzył Afrykę na rowerze), scenki z wyścigów i wycieczek, rysunki z przedwojennych periodyków. Zawiera informacje o początkach sportów rowerowych, ilustrowane opowieści o oryginalnych wynalazkach, m.in . o trycyklu-drukarzu i cyklistycznych przygodach Marii Skłodowskiej.

sobota, 7 marca 2009
Rower na szklanym negatywie...
Ostatnio byłam na wystawie "Miasto na szklanych negatywach" Willy'ego Römera.




I zgadnijcie na co wpadłam? Na ciekawy przykład dawnego "cycle chic". Tylko rower jakiś dziwny... dwa kółka... ale dwie kierownice, dwie ramy, cztery pedały i dwóch rowerzystów!
Byli także... wrotkarze :)
Oba zdjęcia akurat berlińskie, ale można obejrzeć zdjęcia z Polski. Negatywy powstały w 1916r. Doszliśmy z Hrabią_Piotrem do wniosku, że nie potrafimy odróżnic na nich Polaków od Niemców. Aż dziw bierze, że tak podobne narody ileś lat później zaczęły się wzajemnie mordować. Miejmy nadzieję, że to się już nigdy nie powtórzy.
Logo wystawy wzięłam sobie z tej strony: www.warszawa.pl
Summary: Guess what lavinka has found at exhibition "The City on Glass Negatives. Warsaw 1916 in Willy Römer’s Photographs"? Cyclist of course! On a very stranger bicycle.
Summary: Guess what lavinka has found at exhibition "The City on Glass Negatives. Warsaw 1916 in Willy Römer’s Photographs"? Cyclist of course! On a very stranger bicycle.
wtorek, 20 stycznia 2009
Powrót do przeszłości 3: Za mundurem...
Za mundurem panny sznurem, czyli trzecia odsłona na XV Akcję GTWb.
Amerykańscy żołnierze z 25. Pułku Piechoty (w rejonie Fortu Missoula)

Włoscy bersalierzy.

Japończycy na Filipinach.

Kanadyjczycy lądują w Normandii - desant w Bernières-sur-Mer.

Fińscy żołnierze w Laponii.

Niemcy na terenie Związku Radzieckiego (czy po takiej przeprawie motor zapali? rower na pewno).

Zdjęcia z Wikipedii, kliknięcie w zdjęcie przenosi do źródła.
A Polacy nie gęsi, też rowerowe wojsko mieli.

Zwiadowcy podczas ćwiczeń w Bolimowie.

Zdjęcia z forum Odkrywca
Amerykańscy żołnierze z 25. Pułku Piechoty (w rejonie Fortu Missoula)

Włoscy bersalierzy.

Japończycy na Filipinach.

Kanadyjczycy lądują w Normandii - desant w Bernières-sur-Mer.

Fińscy żołnierze w Laponii.

Niemcy na terenie Związku Radzieckiego (czy po takiej przeprawie motor zapali? rower na pewno).

Zdjęcia z Wikipedii, kliknięcie w zdjęcie przenosi do źródła.
A Polacy nie gęsi, też rowerowe wojsko mieli.

Zwiadowcy podczas ćwiczeń w Bolimowie.

Zdjęcia z forum Odkrywca
Powrót do przeszłości 2
Kolejny wpis na XV Akcję GTWb: Powrót do przeszłości. Trochę rowerowego szyku w stylu retro.





Ale stroje sportowe są dzisiaj o niebo ładniejsze od tych sprzed lat... chłopaki wyglądają jakby jechali w bieliźnie, albo pidżamach:

Zdjęcia z Wikipedii, kliknięcie w zdjęcie przenosi do źródła.





Ale stroje sportowe są dzisiaj o niebo ładniejsze od tych sprzed lat... chłopaki wyglądają jakby jechali w bieliźnie, albo pidżamach:

Zdjęcia z Wikipedii, kliknięcie w zdjęcie przenosi do źródła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






