Najbardziej znanym solidnym mocowaniem jest oczywiście U-Lock. Dobry ulock kosztuje majątek i waży niemało, ale przepiłować go łatwo nie jest, nożyce do drutu nie dają rady.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o co jeździ?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o co jeździ?. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 sierpnia 2012
Zapięcia rowerowe - przegląd
Aby utrudnić kradzież naszego kochanego jednośladu, należy go solidnie przymocować do obiektu nieruchomego, czasami będącego stojakiem rowerowym. Ale że stojaków w stolicy jak na lekarstwo, trza czasem przyczepić do czegoś innego ;)
Najbardziej znanym solidnym mocowaniem jest oczywiście U-Lock. Dobry ulock kosztuje majątek i waży niemało, ale przepiłować go łatwo nie jest, nożyce do drutu nie dają rady.
Nieco wygodniejszym mocowaniem, bo łatwiejszym w obejściu w przypadku nietypowych elementów, do których przyczepiamy rower - jest gruba lina-łańcuch, zazwyczaj w gumowej osłonie z mocarnym zamkiem. Tańsze od ulocków, a za to działa psychologicznie na złodzieja, bo grube upiornie.
No i trzeci sposób mocowania, najbardziej ekonomiczny, na gruby łańcuch i kłódkę. Sensowne o ile łańcuch i kłódka nie są mocno skorodowane ;)
Najbardziej znanym solidnym mocowaniem jest oczywiście U-Lock. Dobry ulock kosztuje majątek i waży niemało, ale przepiłować go łatwo nie jest, nożyce do drutu nie dają rady.
środa, 28 lipca 2010
wtorek, 18 sierpnia 2009
Smutna historia Hinduskiej Księżniczki (i nie tylko)
....a tymczasem wujek_samo_bro, niestrudzenie wędrując mrocznymi lochami na tyłach łódzkiej Manufaktury nagle, a niespodzianie natknął się na b. szykowną... Hinduską Księżniczkę!
kto i w jak bardzo podstępny sposób ją tam przywabił, a następnie srebrnym łańcuchem w ciemności opętał, na tyłach Manu, gdzie zaległy cienie?...






p.s. a tu jest bardzo nieszykowna, bo zdechła Foka:
http://www.fokarium.com/obserwacjefok/obserwacjefok.htm
oczywiście - zdechła od czapy. nie powiem czyjej, bo byłoby to bardzo niełódzkie wszakże... ;)
kto i w jak bardzo podstępny sposób ją tam przywabił, a następnie srebrnym łańcuchem w ciemności opętał, na tyłach Manu, gdzie zaległy cienie?...
p.s. a tu jest bardzo nieszykowna, bo zdechła Foka:
http://www.fokarium.com/obserwacjefok/obserwacjefok.htm
oczywiście - zdechła od czapy. nie powiem czyjej, bo byłoby to bardzo niełódzkie wszakże... ;)
środa, 14 stycznia 2009
Cycle Chic według wujka To Mi'ego
Cycle Chic, czyli rowerowy szyk... albo może nawet lepiej, bo bardziej wieloznaczne moda na rower.
Początkowo podczas lektury blogów łódzkiego i kopenhaskiego, Cycle Chic traktowałem jako Cycle Chick, czyli dziewczyny na rowerze. A z dziewczynami wiadomo jak to jest - a to kieckę na rower założy, a to szpilki i wychodzi z tego rowerowa moda. Ale dla mnie nieważne czy dziewczyna jak z żurnala będzie jechać na holendrze do kawiarni, czy pan pod krawatem będzie przemieszczał się do pracy, czy koleś ubrany w obcisłe popędzi góralem na ostrą wyrypę na podwarszawskich wydmach, czy też kurier śmigający na ostrym kole między samochodami stojącymi w korku. Wszystkich łączy jedno - rower.
Tak więc będę obserwował kto, jak, w czym, na czym jeździ. Bez wyjątku. Oczywiście najciekawsi są rowerzyści bardziej się wyróżniający, czy to strojem, czy to rowerem, czy czymkolwiek innym. Czasem strój zwykły dla pieszego, na rowerze okazuje się niezwykły i wszyscy się za taką rowerzystką / takim rowerzystą oglądają. Albo jakieś nietypowe drobiazgi - zdarzało mi się na przykład jeździć z dynią na bagażniku, czy tabliczką autobusu nocnego.
Jak to wygląda na ulicach, ścieżkach i chodnikach Warszawy? Ano zobaczymy.
Dzisiaj kilka zdjęć z grudniowej Masy Krytycznej. Mikołajowej Masy Krytycznej - na zdjęciu widać Mikołajkę w czerwonej czapie, sporo osób miało mikołajowe czapki, a niektórzy nawet kompletny strój.

A ta dziewczyna pewnie wstąpi w drodze z Masy do studni oligoceńskiej napełnić baniaczek, który ma na bagażniku.

Wujek To Mi z nocną tabliczką.
Początkowo podczas lektury blogów łódzkiego i kopenhaskiego, Cycle Chic traktowałem jako Cycle Chick, czyli dziewczyny na rowerze. A z dziewczynami wiadomo jak to jest - a to kieckę na rower założy, a to szpilki i wychodzi z tego rowerowa moda. Ale dla mnie nieważne czy dziewczyna jak z żurnala będzie jechać na holendrze do kawiarni, czy pan pod krawatem będzie przemieszczał się do pracy, czy koleś ubrany w obcisłe popędzi góralem na ostrą wyrypę na podwarszawskich wydmach, czy też kurier śmigający na ostrym kole między samochodami stojącymi w korku. Wszystkich łączy jedno - rower.
Tak więc będę obserwował kto, jak, w czym, na czym jeździ. Bez wyjątku. Oczywiście najciekawsi są rowerzyści bardziej się wyróżniający, czy to strojem, czy to rowerem, czy czymkolwiek innym. Czasem strój zwykły dla pieszego, na rowerze okazuje się niezwykły i wszyscy się za taką rowerzystką / takim rowerzystą oglądają. Albo jakieś nietypowe drobiazgi - zdarzało mi się na przykład jeździć z dynią na bagażniku, czy tabliczką autobusu nocnego.
Jak to wygląda na ulicach, ścieżkach i chodnikach Warszawy? Ano zobaczymy.
Dzisiaj kilka zdjęć z grudniowej Masy Krytycznej. Mikołajowej Masy Krytycznej - na zdjęciu widać Mikołajkę w czerwonej czapie, sporo osób miało mikołajowe czapki, a niektórzy nawet kompletny strój.
A ta dziewczyna pewnie wstąpi w drodze z Masy do studni oligoceńskiej napełnić baniaczek, który ma na bagażniku.
Wujek To Mi z nocną tabliczką.
wtorek, 13 stycznia 2009
Co to właściwie jest Cycle Chic?
Na pewno wielu z was zadaje sobie to pytanie. Zobligowana przez wujka Tomiego postaram się nieco przybliżyć tę ideę.
Cycle Chic to nie tylko moda na rowerze. To kultura i styl jazdy, to sposób na życie. Spędzajac je na rowerze należy się inaczej ubrać. Dopasować do swojego roweru, ale też do ulicy. Rowery, jak i ludzie różnią się od siebie. Tradycyjny model miejski zwany Holendrem pozwala na większą ekstrawagancję w stroju, zwłaszcza jeżeli jest to damka. Ale i na góralu można co ciekawego wymyślić.
Nieco ekstrawagancki styl ubierania się rowerzystów jest popularny w wielu krajach, gdzie doceniono komunikację dwukołową i zainwestowano niemałe środki w infrastrukturę. W niektórych miastach jest też sieć wypożyczalni rowerów dla turystów. Wiadomo, że im więcej dobrych ścieżek dla rowerów, tym więcej rowerzystów na nich. Ale też większa ilość rowerzystów wpływa na postęp w budowie nowych ścieżek.
Hasło "Cycle Chic" w znaczeniu mody rowerowej powstało za sprawą Mikaela Colville-Andersena w Kopenhadze (2006).Więcej o tym w Wikipedii.
Zapraszam do bloga kopenhaskiego http://www.copenhagencyclechic.com/
A zatem kochani moi. Ten blog to nie tylko kolejny fotoblog ze zdjęciami rowerzystów. To przede wszystkim forma propagująca odwagę i ekstrawagancję w stroju. Jeździmy na rowerze? Wyróżniajmy się z tłumu! Niech lud pospolity wie, że jazda na rowerze nie jest koniecznością ale świadomym wyborem. Szpanować można nie tylko Majbachem ale też czerwonym długim szalikiem i zawadiacką trąbką. A przy okazji róbmy zdjęcia.
Otwieramy blog dla wszystkich Warszawiaków. Każdy może przysłać zdjęcie rowerzysty w ciekawym stroju, koniecznie na rowerze oczywiście. Wiek, płeć i styl obojętne. Opis mile widziany.
Zdjęcie można wysyłać do lavinki i wujka Tomiego (rower.warszawski maupa gmail.com).
Dzisiejszy wpis ozdobi zdjęcie nadesłane przez ciocię Tukee .
Cycle Chic to nie tylko moda na rowerze. To kultura i styl jazdy, to sposób na życie. Spędzajac je na rowerze należy się inaczej ubrać. Dopasować do swojego roweru, ale też do ulicy. Rowery, jak i ludzie różnią się od siebie. Tradycyjny model miejski zwany Holendrem pozwala na większą ekstrawagancję w stroju, zwłaszcza jeżeli jest to damka. Ale i na góralu można co ciekawego wymyślić.
Nieco ekstrawagancki styl ubierania się rowerzystów jest popularny w wielu krajach, gdzie doceniono komunikację dwukołową i zainwestowano niemałe środki w infrastrukturę. W niektórych miastach jest też sieć wypożyczalni rowerów dla turystów. Wiadomo, że im więcej dobrych ścieżek dla rowerów, tym więcej rowerzystów na nich. Ale też większa ilość rowerzystów wpływa na postęp w budowie nowych ścieżek.
Hasło "Cycle Chic" w znaczeniu mody rowerowej powstało za sprawą Mikaela Colville-Andersena w Kopenhadze (2006).Więcej o tym w Wikipedii.
Zapraszam do bloga kopenhaskiego http://www.copenhagencyclechic.com/
A zatem kochani moi. Ten blog to nie tylko kolejny fotoblog ze zdjęciami rowerzystów. To przede wszystkim forma propagująca odwagę i ekstrawagancję w stroju. Jeździmy na rowerze? Wyróżniajmy się z tłumu! Niech lud pospolity wie, że jazda na rowerze nie jest koniecznością ale świadomym wyborem. Szpanować można nie tylko Majbachem ale też czerwonym długim szalikiem i zawadiacką trąbką. A przy okazji róbmy zdjęcia.
Otwieramy blog dla wszystkich Warszawiaków. Każdy może przysłać zdjęcie rowerzysty w ciekawym stroju, koniecznie na rowerze oczywiście. Wiek, płeć i styl obojętne. Opis mile widziany.
Zdjęcie można wysyłać do lavinki i wujka Tomiego (rower.warszawski maupa gmail.com).
Dzisiejszy wpis ozdobi zdjęcie nadesłane przez ciocię Tukee .
Widzimy tu pana z psem w koszyku. Proszę zauważyć iż kolor kraty świetnie współgra z umaszczeniem psa i nieźle koresponduje z cytrynową barwą roweru. Na uwagę zasługuje też trafne połączenie ciepłych beżów oraz żółci z chłodnym, acz mocnym szafirem spodni i kraciastej koszuli. Dopełnieniem są czapeczka i ciemne okulary. Dodają rowerzyście uroku i odrobiny tajemniczości....
A sama autorka zdjęcia pisze:
"Wysyłam Wam /na dobry początek, chociaż wcale nie biję się o koło pierwszeństwa/ prawdziwie warszawski szyk :) Foto z Bielan, pomiędzy Laskiem Bielańskim a Lindego.
Powodzenia na nowej drodze!
Wasza Tukeenka"
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Zakochaj się w Warszawie
No i stało się - Wićka prowadzący bloga Łódź Cycle Chic zaproponował założenie Warsaw Cycle Chic. Kładąc się spać, nie spodziewałem się, że wstanę rano jako współtwórca nowego bloga... a to wszystko przez lavinkę, która porusza się po necie szybciej od światła.

Od czego by tu zacząć w środku zimnego stycznia? Oczywiście od gorących rowerzystek w upalne lato. Tytułowe hasło promujące stolicę najbardziej kojarzy mi się z Wisłą - promy, leżaczki na plaży i cyklosyrenki warszawskie.
Od czego by tu zacząć w środku zimnego stycznia? Oczywiście od gorących rowerzystek w upalne lato. Tytułowe hasło promujące stolicę najbardziej kojarzy mi się z Wisłą - promy, leżaczki na plaży i cyklosyrenki warszawskie.
A teraz pora przedstawić się, na leżaczku poniżej lavinka - Matka Założycielka bloga Warsaw Cycle Chic.
A tu na promie Turkawka, szczęśliwi rodzice bloga - lavinka i wujek To Mi (czyli meteor2017).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
