sobota, 21 listopada 2009

I jak tu jeździć w taki ziąb?

11 komentarze:

maciek pisze...

ciepłe spodnie, dobre buty i ciepłe skarpetki, kurtka zimowa, koszulka termalna, kominiarka, dobre rękawiczki. i nie jest zimno :)

lavinka pisze...

A ja nauszniki zgubiłam! Uaaa! Tylko mi opaski zostały,ale one na wielki ziąb nie wystarzą.Moje biedne uszęta... uaaa! Gdzie ja teraz duże nauszniki dostanę,robią tylko dla dzieci,uaaa!

CookieMonster pisze...

Ja jeżdżę w polarowej czapeczce kupionej na przecenie i głowa mi nie marznie (-: Poza tym owijam sobie szyję arafatką i jakoś chronię się przed wiatrem, który to chyba w tej chwili jest moim największym wrogiem na rowerze. Nawet nie to, że zimno, bo ubrać się można cieplej czy że mokro, ale to, że wieje, zwiewa i zawiewa.

lavinka pisze...

Póki nie kupię nowych nauszników posiłkuję się opaską,ale na wiatr też za słaba...

veloman pisze...

Nieprzewiewna kamizelka, rękawiczki też nieprzewiewne,neoprenowe ochraniacze na buty, pod kask lekka czapeczka kolarska chroniąca uszy...i ostre kręcenie korbami. Nie należy przesadzać z tzw. ciepłym ubiorem.

meteor2017 pisze...

Uhm, wysokie buty trekkingowe + ochraniacze to mnie wczoraj przed wlewką ochroniły. Mimo że przynajmniej raz chlupnąłem solidnie w kampinoskie rozlewisko :-)

Jaki ziąb? Ja jezdze teraz w cienkim polarku, bandamce, rekawiczkach polarowych (a czasem zaluje ze nie zabralem rowerowych bezpalczastych).

lavinka pisze...

Moje buty są półturystyczn,to po prostu przemiękły,aże górą się nalało to inna sprawa ;)
Za to w puchówce było mi czasami za ciepło :) Chwilami jechałam bez rękawiczek, tak się zgrzewałam po tych górach piachu błota i korzeni.

veloman pisze...

Moi Drodzy, tak prawdę powiedziawszy to zawsze mam dylemat jak się ubrać na rower. Ogólnie rzecz biorąc jest mi zawsze za gorąco, ale na przykład podczas wypadu w egipskie ciemności do Rapat zmarzłem w nocy bardzo. Grunt, aby nie przewiewało.

lavinka pisze...

Ja notorycznie marznę na jesiennych i zimowych Masach Krytycznych, bo nie mogę się rozgrzać podczas wolnej jazdy. Z kolei na trasach terenowych pocę się potwornie. Nie ma ubrania idealnego ;) Ale to prawda z tym przewiewaniem.

poznan bicycle chic pisze...

Tak naprawdę, to wcale nie jest na rowerze zimno. Zdecydowanie cieplej, niż gdy się stoi na przystankach. Wystarczy zachować podstawowe zasady "ciepłowniczego" BHP i można komfortowo jeździć nawet w mrozie.

lavinka pisze...

Tak czy siak warto się wymieniać rowerowymi patentami, być może ktoś przekona się do jazdy późnojesiennej? :) Ja na deszcz mam duży sztormiak, wrzuca się na zwykłą kurtkę i żadna ulewa człekowi nie straszna.
Mam też w planach (24h wolnego czasu przyjmę) zakup stuptupów. Tomiego uratowały na bagnie,mnie chlupotało w butach :)