niedziela, 24 maja 2009

Pocztówka z Wrocławia

Lavinka będąc przejazdem we Wrocławiu zapolowała na panów rowerków przy dworcu...
...a przy okazji koło centrum handlowego Arkady trafiło się kilka rowerzystek i jeden młody rowerzysta koło dworca :)
Szczególne pozdrowienia dla wroclawbicyclechic.blogspot.com

środa, 20 maja 2009

Przerwa na reklamę

W sobotę, przed Masą na Autyzm, zauważyliśmy z lavinką sporo identycznych rowerów miejskich z logo Mastercard. Aha, pewnie jakaś wypożyczalnia działa w pobliżu - pomyślałem.











Po Masie odkryliśmy źródło tych rowerków - otóż przy Lolku usadowiła się wypożyczalnia. Rowery można było wypożyczyć za darmo w ramach akcji reklamowej Mastercard. Tak jest wspierana promocja kart Mastercard - loteria Wiosenna Przejażdżka - płacąc nimi można wygrać 400 eleganckich rowerów miejskich.

A sama wypożyczalnia działa na Polu Mokotowskim w weekendy od połowy kwietnia do końca maja (czyli jeszcze przez dwa weekendy) w godzinach 11:00-18:00. By wypożyczyć rower wystarczy przyjść z dokumentem (dowód osobisty, paszport, prawo jazdy... nie wiem czy legitymację szkolną akceptują). Wypożyczalnia działała nie tylko w Warszawie, ale także w Kazimierzu, Wrocławiu, a w ostatnie dwa weekendy maja będzie też przy molo w Sopocie.





Moim zdaniem bardzo fajna akcja reklamowa, imogłaby trwać dłużej jako Letnia Przejażdżka.

wtorek, 19 maja 2009

It's your ride

Ten film krótkometrażowy wynalazł swego czasu salvador.

It's Your Ride from Cinecycle on Vimeo.



Dwoje rowerzystów, każde ma inny styl jazdy, każde podróżuje przez miasto i każde poprzez tę jazdę doświadcza swego miasta. Ale każde jednak nieco inaczej... są podobieństwa, bo oboje z siodełka rowerowego, bo mijają te same miejsca, jednak jest to zupełnie inna jazda, a więc i inne wrażenia.

A jak my jeździmy, jak my odbieramy nasze miasto? Oto sobota z lavinką i To Mi'm, cały dzień na rowerze w Warszawie.

Umówiliśmy się na skrzyżowaniu przy al. Armii Krajowej... tylko każde z nas czekało na innym skrzyżowaniu. W czasach telefonów komórkowych jedynym skutkiem była strata kilku, może kilkunastu minut. W końcu oboje w tym samym czasie byliśmy obecni w tym samym miejscu.




Wjechaliśmy w tereny wojskowe, powojskowe... min. obiekty sportowe Legii. Korzystając z okazji wujek To Mi poćwiczył rzuty rowerem. Może uda się wystartować na Olimpiadzie.



Następnie dotarliśmy do Fortu Bema, który ma teraz parkowy charakter. Jeśli lavinka i To Mi się gdzieś wybierają, jest prawie pewne, że znajdą jakieś forty, bunkry, a przynajmniej jakieś rudery, industrial i inne tego typu obiekty.

Żeby było jasne, ten napis był tu wcześniej, lavinka wypatrzyła go swoim sokolim okiem z sąsiedniego wzniesienia.





Jeszcze sporo czasu mogliśmy spędzić na forcie, zostało jeszcze kilka obiektów do obejrzenia, ale chcieliśmy jeszcze dotrzeć na Masę na Autyzm, ruszyliśmy więc w kierunku Pola Mokotowskiego, a po drodze spotykaliśmy innych rowerzystów również jadących na Masę.



A gdy się zarejestrowaliśmy, Na Warszawę spadł deszcz... początkowo siąpiło, więc znaleźliśmy sobie miejsce pod drzewem, rozłożyliśmy obrusik, wiktuały, polaliśmy kawy z termosu i zaczęliśmy piknik pod coraz bardziej przeciekającym drzewem (bo i padało coraz bardziej).



Siąpiło mniej lub bardziej, a Masa na Autyzm ruszyła i 850 rowerzystów, rolkarzy i biegaczy przejechało ulicami warszawy w szczytnym celu.



Po Masie umieściliśmy się w knajpie by się posilić i napić czegoś ciepłego, a tymczasem rozpadało się na dobre. Do radia byliśmy umówieni na 19:00 i co? W knajpie będziemy siedzieć? Nieeee! Jak przestał padać większy deszcz, pojechaliśmy dalej - park Morskie Oko był cały dla nas, objechaliśmy jedną z bocznych ścieżek stawki przy Trasie Siekierkowskiej, przeczekując większe opady na przystanku, w tunelu pod Trasą Siekierkowską.




W końcu ruszyliśmy do radia TOK FM, gdzie mieliśmy gościć w audycji Skołowani prowadzonej przez Agatę Kowalską i Krzysztofa Woźniaka. Rozmawialiśmy o cycle chic (do posłuchania w archiwum Skołowanych), po wyjściu ze studia pomyślałem, że wyszło tragicznie, potem gdy posłuchałem audycji, doszedłem do wniosku że choć nie rewelacyjnie, ale aż tak źle nie było. Gdy się słucha, wydaje się że te 20 minut to straaasznie dużo czasu, a nam minęło momentalnie i wydawało się, że jeszcze nic konretnego nie zdążylismy powiedzieć.

W zasadzie na tym koniec, po całym dniu rowerowania zbieraliśmy się do domu, lavinka wsiadła w metro, a ja jeszcze trafiłem na Krakowskim Przedmieściu na paradę szczudlarzy, kuglarzy, tancerek (Noc Muzeów)... i taki trójkołowy pojazd służący do rozpylania w powietrzu... pierza.

poniedziałek, 18 maja 2009

Prawie jak Amsterdam

Czyli kanałek przy centrum handlowym powstałym w miejscu starej papierni w Konstancinie pod Warszawą.
Skojarzenie głównie za sprawą zaparkowanego holendra ;)
Stojaki rowerowe może i są, ale nie zauważyłam żadnego. Na szczęście barierka zmieści niejeden rower.

p.s.O, widzę że Tomi dorzucił zdjęcie extra z innego miejsca ;)

To Mi: zdjęcie tej dziewczyny w amsterdamskiej bluzie zrobiłem w Warszawie, na Nowym Świecie, jak widać, tam też mozna się poczuć jak w Amsterdamie (Nowym?).

W zasadzie wpis miał być na XIX Akcję GTWb: Prawie jak w... ale lavinkę swędziała klawiatura i stąd falstart, poszło o półtora dnia za wczeście. Ups :-)

niedziela, 17 maja 2009

Stonowany wpis

Elegancja oszczędna w doborze kolorów - czarny, szary, biały czyli kanon... może jeszcze kilka innych kolorów, ale stonowanych i niekrzykliwych.






Niebieski??? A nie, to kolor osoby towarzyszącej.




Czy fioletowa apaszka nie jest aby zbyt jaskrawa i ekstrawagancka do tego wpisu?



A wszyscy rowerzyści z wieczornego Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu.